Dobrze jest zna? kogo? na kim mo?na polega?
Pewnych zasad gry po prostu trzeba przestrzega?
Kto? ci kiedy? pomóg?, wypada?o by odp?aci?
Wi?c nie udawaj kogo? wi?kszego, lepszego
Bo u ch?opaków szybko mo?esz wizerunek
W oczach straci?, jedno co ci powiem -
Braci si? nie traci, szacunkowo tu go?ci jedno
Przekonanie, my to wiemy, wspólnymi si?ami
W jedn? ro?niemy, co do rzeczy wartych wys?uchania
Robimy co mo?emy, masz pytania ?
Ja?niej si? ju? nie da, kiedy pomocnej d?oni potrzeba
Daleko nie musz? jej szuka?, wystarczy po s?siedzku
Do drzwi zapuka?, nie do wszystkich,
Tylko do wybranych osób, najlepiej mi znanych
Po prostu zaufanych, wiem co mówi?
I raczej si? nie gubi? w tym co robi?, ziomka
Nigdy nie zostawi? na lodzie, dzia?am na kwadracie
I na jego obwodzie, mówisz o nowej modzie
Teraz jest zaraz przejdzie, jest dok?adnie odwrotnie
Bo nas jest coraz wi?cej, czyli ulicznej
Filozofii d?wi?cznej
Ref.:
Braci si? nie traci - te s?owa mówi? wszystko
Dlatego konsekwentnie trzymamy si? blisko
W nie swoje si? nie wpierdalamy w?asne sprawy mamy
O nie dbamy, w tym kierunku pod??amy
Wspó?zawodnictwa mi?dzy nami nie ma
Jeden za drugim stanie, dopóki kr?ci si? ziemia
Równo?? i braterstwo id? w pierwszym rz?dzie
Dzia?amy w zwartym sk?adzie, nie w ?adnym bojzbendzie
To nie or?dzie tylko mowa po naszemu, udziela si?
Ka?demu z nas po swojemu, bo mam w?asne zdanie
I punkt widzenia, którego trzymam si? na co dzie?
Nawet w chwilach zagro?enia, konieczny do spe?nienia
Jest warunek odwieczny, by przetrwa? prób? czasu
I nie wrzuci? na wsteczny, ten uk?ad jest bezsprzeczny
On musi by? bez skazy, na jednym cz?owieku nie
Przejedziesz si? dwa razy, to za du?o a? o raz
W równym stopniu dotyczy to ka?dego z nas
Esencja lojalno?ci, kwintesencja prawilno?ci
I jej nie przy?miony blask, ca?y czas, ca?y czas
Ursynów to sypialnia, ?ycie tu zwalnia, tutaj
Zlokalizujesz nasze personalia, postawa w?ród swoich
To nie anomalia, wiesz o co chodzi wariat
Pod tym mog? si? na pewno podpisa?, ?e s?owami
Próbuj? ci to wszystko opisa? wyt?umaczy?
Ile to, kurwa, dla nas znaczy - zbyt wiele by tak
Po prostu, od zaraz to utraci?, trzeba by? zawsze
Sob? by si? nie zeszmaci?, na tym mo?esz tylko straci?
Chuj zyskasz, dobr? rad? daje ci kto ?
Peper, Wigor, ?ysy ?yskacz !
Ref.
Tre?ciwy rap, powsta?y w Warszawie
W s?usznej sprawie, nim si? karmi?, nigdy nie ud?awi?
Trwa?y ?lad po sobie zostawi? na polu chwa?y
Konkret przes?anie zag?uszy dyrdyma?y
Od zawsze, my lokalnie, kontra kanalie
Co dzie? przychodzi stoczy? kolejn? batali?
Nie b?dziemy si? szczypa?, uderzymy frontalnie
W czasach apogeum, to my zdob?dziemy trofeum
To prawdy serum, dla wszystkich ?yj?cych w niewiedzy
Czas przejrze? na oczy, do akcji wkroczy?
Nie czeka?, a? kto? zada cios w plecy, zaciekle si? broni?
Nie da? odbi? w?asnej fortecy, dla lepszego jutra
A nie dla hecy ta operacja, stawiamy opór, uchroni nas fortyfikacja
Nasi najbli?si, to wzajemna aplikacja si?
Ten slogan b?dzie ?y?, póki my ?yjemy
Bez s?owa nie zaginiemy, jak bez s?uchu
Pozostaniemy w pami?ci, cho? dla wielu jak spod prawa wyj?ci
Ich to pewnie nie przekona, ?e te s?owa, to nasza os?ona, nikt nas nie pokona
Widzisz ten ?wiat ca?y
Walki na dobre rozgorza?y
Tylko kto zostanie na polu chwa?y
Si?gnie po zwyci?stwo
Tym samym udowodni swoje m?stwo
Widzisz ten ?wiat ca?y
Walki na dobre rozgorza?y
Tylko kto zostanie na polu chwa?y
Si?gnie po zwyci?stwo
Tym samym udowodni swoje m?stwo
Bez dowódców wielkich armii, genera?ów i marsza?ków
Bez fortyfikacji i niezdobytych zamków
I?? naprzód w dwójnasób, bo czasem spokojnie
Kiedy indziej jak na wojnie - w trudzie i mozole
Gdzie ziemia pod stopami, to wielkie bitwy pole
Stawiam kroki tak, ?ebym nie poleg? w g??bokim dole
Gdzie upad?e spo?ecze?stwo wierny swoim idea?om
Udowadniam moje m?stwo oby jak najd?u?ej
To b?ogos?awie?stwo, ?e z talentem w kaburze
I z uporem zamiast broni id?
Tak, ?eby ?ycia ju? nie trwoni? nigdy wi?cej
Teraz znam ju? swoje miejsce i jego b?d? broni?
Tak jak moi kompani w tej kampanii, która w?a?nie si? rozgrywa
Poka?emy jak zwyci?stwo si? zdobywa
Kto zostanie na polu chwa?y
Komu fanfary b?d? gra?y w tempie dziewi??dziesi?t dwa i trzy dziesi?te
Do których ja nawin? zwrot?, bo wierz?, ?e wygramy
I b?d? wierzy? w to dopóki razem nagrywamy
Id? sobie m? dzielnic? z podniesion? przy?bic?
I wyzwaniu stawiam czo?a, wierz?, ?e podo?a? zdo?am
To stara szko?a, ale nowo-mowa z Ursynowa Polak
O pomst? wo?am, czas za?egna? kryzys ku chwale ojczyzny
Na stra?y ojcowizny razem z bli?nim, rodakiem
W polskim rapie o swoje wci?? walcz?
W d?oni dzier?? nie miecz i tarcz? lecz pióro i papier
Wtem co? zanuc?, s?owo w rym obróc?
Ziom na MPC podklepie jakie? nuty i interwa?y
Tym razem w studio - na polu chwa?y
Chwa?a Bogu ziomu? czy to na rejonie w domu
Czy te? w trasie na koncertach i wszystkich terytoriach
ZIP, Mor W.A. - niechaj tu i tam
Przy?wieca nam wiecznie, odwieczna gloria
Widzisz ten ?wiat ca?y
Walki na dobre rozgorza?y
Tylko kto zostanie na polu chwa?y
Si?gnie po zwyci?stwo
Tym samym udowodni swoje m?stwo
Widzisz ten ?wiat ca?y
Walki na dobre rozgorza?y
Tylko kto zostanie na polu chwa?y
Si?gnie po zwyci?stwo
Tym samym udowodni swoje m?stwo
Europa ?rodkowa, surowy klimat, w ko?cu wolno?? s?owa
Po latach niepokoju, po?wi?ce? naszych przodków w boju
O polsko??, o ten j?zyk, oni potrafili zerwa? okupanta wi?zy
Tak jak niegdy? nam przypominano, dzisiaj my przypominamy
W ko?cu wiemy co im zawdzi?czamy, co osi?gn?? chcemy
Nast?pny poziom, ?aden plagiat, nie zm?ci nam spokoju
Obcy wywiad, ?adna inna pazerna rura
Tylko takie drzewo mocne, w które cz?sto uderza wichura
?ycie codzienne, Warszawa nie Costa Brava
Na polu chwa?y, ku przetrwaniu tego gatunku
Po raz kolejny wychodzimy w pe?nym rynsztunku