Zapisz swoję ulubione zestawienie

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz do wybranych tekstów:




TO CO S?YSZYSZ TO DOPING W NAJCZYSTSZYM WYDANIU

ZWROTY O BITACH I NAWIJANIU, TA MUZYKA JEST WYRZECZE?
WARTA, SZCZERA I OTWARTA NA POMYS?Y, TAK WIELE DLA
MNIE ZNACZY, CA?Y CZAS W ZDROWIU CZY W CHOROBIE
ZA NIC W ?WIECIE NIE MÓG?BYM ODMÓWI? TEGO SOBIE,
MUSISZ TO ZROZUMIE?, BY J? CZU? PO PROSTU TRZEBA UMIE?
BEZ WZGL?DU NA P?E? NIE WYSTARCZY TYLKO CHCIE?
CH?OPAK TEKST NASKROBA?, CO PRZEMY?LA?, DO BITU
ZARAPOWA?, ?WIAT BY CHCIA?, ?EBY ZWARIOWA?, ALE ON
SI? NIE DA?, NIE ZIGNOROWA? TEGO CO MA, S?YSZA?E??
OD RANA, MEMBRANA NAPIERDALA, BASEM KATOWANA
WCI?? G?ODNI DOBREJ MUZY, POLACY CZY FRANCUZY
CORAZ LEPSZE NOWE P?YTY S?YSZYSZ NA REJONACH
PRAWDZIWY ER A PE ROZBRZMIEWA W MOICH STRONACH
Z OKIEN DOMÓW, Z SAMOCHODÓW, STALE DOPINGUJ? MNIE
NAGRYWKI ZIOMKÓW, NIE WIEM JAK TY? JA TEGO NIGDY
NIE B?D? SYTY, DLATEGO WCI?? PÓKI TYLKO MOG?, CO? OD
SIEBIE TE? DO?O?? I WIEM, ?E CZYSTY DOPING MI W TYM POMORZE

REF.:
JE?LI DOPING, TO TYLKO FORMA NAJCZYSTSZA
BO TO TRENING CZYNI MISTRZA
W ZDROWYM CIELE, ZDROWY DUCH, KA?DY RUCH, TO KOLEJNY
TLENU BUCH, CZYSTY DOPING BEZ EFEKTU UBOCZNEGO
JAK KOLEJNE KROKI, KTÓRE STAWIASZ, KIEDY D??YSZ DO
DOSKONA?EGO, TO NIC Z?EGO, TO TYLKO DLA SPORTU, CZY
Z ZO?K? PRZED KLUBEM, CZY NA HIRZE KO?O KORTÓW
TAK JAK LUBI?, W LECIE KIEDY DNI S? D?UDGIE, NIE ZE
SZLUGIEM MÓWI?, PO TO INNE AKCESORIA ZNAM, TO JEST
KULA KIEDY GRAM, ROWER KIEDY JECHA? MAM, O KONDYCJ?
DBAM I FIZYCZN? I PSYCHICZN?, LUBI? STAN KIEDY KONTROLUJ?
SIEBIE SAM, I INTELEKT I ORGANIZM, TO JAK JOGA TYLKO NIE NA
SALI, NA BOISKU W?RÓD ZIOMALI, KTÓRZY OD MA?EGO RAZEM
ZE MN? W PI?K? GRALI DOPINGOWANI SI? NIE ZAMULALI TYLKO
SAMI SI? STARALI ODDA? TEMU CO NAJLEPSZE DLA NICH
TERAZ TROCH? STARSI, ALE DALEJ KIEROWANI TYMI SAMYMI
ZASADAMI, CZYSTY DOPING
A NAJLEPSZE JESZCZE JEST PRZED NAMI

REF.

NIE DO ZAST?PIENIA PRZEZ ?ADEN NARKOTYK, JEJ OBECNO??
JEJ DOTYK, JEJ ZAPACH, L?DUJEMY MI?KKO W KOJU NA
CZTERECH, W ?WI?TYM SPOKOJU, W TEJ?E W?A?NIE SCENERII
ONA PE?NA KOKIETERII, JA GALANTERII, NIGDY NIE ZASZKODZI
SZCZYPTA PIKANTERII, WIESZ O CO CHODZI - BEZ PRUDERII,
NIE DOSZUKASZ SI? TU FANABERII, TO CZYSTY DOPING, CO?
CO POBUDZA, WYOSTRZA ZMYS?Y, OTWARTE NA O?CIE? ROBI?
SI? UMYS?Y NAS DWOJGA, POCH?ONI?CI CHWIL? JAK I SOBA
PRZEZ ?YCIE TYLKO DLA OBOJGA PRZECIWNYCH P?CI, TYLKO
JA I TY, I NIE LICZY SI? NIC WI?CEJ - INTYMNIE, ZOSTA?
DZISIAJ PRZY MNIE JAK NAJD?U?EJ, JAK W DYMIE W TOBIE
SI? ZANURZ? I VICE VERSA SI? ZREWAN?UJ?, BO CZUJ?, ?E
?yj? i ciebie potrzebuj? jak nigdy dot?d, tak jak ty mnie
i nie mów mi, ?e nie, bo i tak wiem, ?e to tylko s?odkie
k?amstwa, trzeba dodawa? sobie si?, a nie robi? dra?stwa
ty moje zwielokratniasz, na co dzie? to uwydatniasz
daj? ci moje s?owo, wzmacniasz mnie ducowo, jeste? jak
zbawienie, od wszelkiego z?a ukojenie, niech nie suszy
mi g?owy dzi? ju? ?adne zmartwienie, losu zrz?dzenie
co potrafi wprawi? w os?upienie, dzisiaj na specjalne
zamówienie, czysty doping, wewn?trzny tuning
equalizer, turbo dizel
ref.



Dzieciak, dzieciak jaki jest 

Jaki jest? jaki jest?

Dzieciak, ej, jaki jest twój priorytet?
Dzieciak, ej, masz jaki? autorytet?
Niech twoje my?li skryte ujrz? ?wiat?o dzienne
Nie du? w sobie tego co, niepotrzebne

Dzieciak, ej, jaki jest twój priorytet?
Dzieciak, ej, masz jaki? autorytet?
Niech twoje my?li skryte ujrz? ?wiat?o dzienne
Nie du? w sobie tego co, niepotrzebne

Kilka twarzy wybija si? z t?umu
Niepokorni ma?olaci niespe?na rozumu
Robi? wiele szumu, tak naprawd? o nic
Patrz? po nich jak dostaj? korby
Narkotyki odchylaj? ich od normy
M?ody umys? szybko przestaje by? odporny
Sugeruj? si? tym, co podsun? starsi
Rówie?nicy id? w jego ?lady, albo przypa? na dzielnicy
Podwórko oczywi?cie mo?e sta? si? ich schronieniem
Albo na dobre b?d? jego zapomnieniem
Nikt nie chce przecie? i?? w odstawk?
Opu?cisz osiedlow? ?awk? no i masz przechlapane
Tu od rana do wieczora jest przesiadywane
Pr?dzej czy pó?niej na nich si? nacina
G?upio mu odmówi?, kiedy pali si? blancina
Tak si? zaczyna zaniedbywanie ca?ej reszty
Matka da?a na zakupy, on nie doniós? reszty
Z czasem ju? go to nie zadowala
Co drugi dzie?, nie przyuwa?ony z portfela podpierdala
Ca?ymi dniami od domu i szko?y trzyma si? z dala
Rozwydrzony, na coraz wi?cej sobie pozwala
Nie?wiadomy rodzic tego nie kontroluje
Co tak naprawd? dzieciakowi imponuje
Pozostawiony sam w sobie, na ?asce kole?ków
W tym ?wiecie nie obejdzie si? bez przeszkód

Dzieciak, ej, jaki jest twój priorytet?
Dzieciak, ej, masz jaki? autorytet?
Niech twoje my?li skryte ujrz? ?wiat?o dzienne
Nie du? w sobie tego co, niepotrzebne

Dzieciak, ej, jaki jest twój priorytet?
Dzieciak, ej, masz jaki? autorytet?
Niech twoje my?li skryte ujrz? ?wiat?o dzienne
Nie du? w sobie tego co, niepotrzebne

Kilka twarzy wyró?nia si? w t?umie
Niepokorne ma?olatki, jedna m?odsza od drugiej
Obie g?upie, bo chc? wygl?da? na starsze
Nie wiem po co, a im d?u?ej na nie patrz?
Widz? rz?d zadartych nosów i wypchanych biustów
Brak gustu, zero klasy, istny pastisz
Wielu wizji podpatrzonych w telewizji
Jedna chce wygl?da? jak Jennifer Lopez
Druga jak Beyonce, ca?a reszta dla odmiany nie
Imponuj? im koledzy, istne kompendium wiedzy na temat ulicy
Oni to dopiero maj? plecy ostrzy zawodnicy
Co nienawi?? do policji wyssali z mlekiem matki
A szczytem ambicji jest trafi? za kratki, najcz??ciej za bezmy?lno??
Niepokorni ma?olaci wybieraj? tak? przysz?o??
Dzieciak, my?l co? chocia? troch?, ?eby? pó?niej nie plu? sobie w brod?
Przez obran? w ?yciu drog? bywaj z Bogiem

Dzieciak, ej, jaki jest twój priorytet?
Dzieciak, ej, masz jaki? autorytet?
Niech twoje my?li skryte ujrz? ?wiat?o dzienne
Nie du? w sobie tego co, niepotrzebne

Dzieciak, ej, jaki jest twój priorytet?
Dzieciak, ej, masz jaki? autorytet?
Niech twoje my?li skryte ujrz? ?wiat?o dzienne
Nie du? w sobie tego co, niepotrzebne

Moja pokora, nie brak mi jej
Bez niej zapewne by?bym gdzie indziej
Gdzie wol? nie my?le?
Dzi? dzie? tu jestem, bo mój autorytet daje mi si??
Przed nim czo?a chyl?, tyle ile mnie nauczy? nie zlicz?
Wiem kiedy mówi?, potrafi? te? milcze?
Nie szydz?, a z lud?mi w zgodzie ?yj?
Wiem co mam robi?, wiem co mam my?le?
A dzi? ubolewam, bo niepokornych zbyt cz?sto dostrzegam
Taki lepszy, cwa?szy dzieciak
Byle zawadiaka, nie zna miary, któr? przebra?
Wtem draka, nó? mi?dzy ?ebra
Za kilka monet zdo?a? ?ycie odebra?
My?l?c, ?e wygra?, na starcie ju? przegra?
Smutny fina?, ty masz jeszcze chwil?
To obierz priorytet i dzia?aj tak
Aby dumny z ciebie by? twój autorytet



To wszystko dzi?ki Bogu, Bogu dzi?ki za to 


Dzi?ki Bogu mam s?uch, dzi?ki Bogu mam wzrok
Mog? wykona? ka?dy ruch, poczyni? nast?pny krok
Dzi?ki Bogu poczu?em to, ?e mog? pokocha?
Dzi?ki Bogu mog? normalnie egzysowa?
Nie ?a?owa? sobie nale?ytych uczu?
Dzi?ki Bogu mog? to wszystko poczu?
Wyczu? czyje? z?e zamiary wobec nas samych
Dzi?ki Bogu potrafi? rozgranicza?
Ducha nie jestem w stanie przelicza? na materi?
Dzi?ki Bogu nie popadam w histeri?, nad sob? si? nie u?alam
Dzi?ki Bogu od celów si? nie oddalam tylko przybli?am z ka?dym dniem
Dzi?ki Bogu ju? od dawien dawna o tym wiem
To dzi?ki tobie Bo?e jak?e w du?ej mierze nam si? uda?o
Opaczno?? to nad nami czuwa?o
?mia?o, ?mia?o co? do ucha szepta?o
To serce wci?? podpowiada?o co odwagi nam dodawa?o
Dzi?ki temu z opresji wyszli?my nie raz zdrowo i ca?o
To nas zagrzewa?o do dalszego boju
Z przeciwno?ciami losu, które nie dawa?y nam spokoju
Z tego czasu niejeden kamie? z serca spad?
Dzi?ki Bogu dzisiaj jestem z tego rad
?e mam nad g?ow? dach, a pod nim przyjació? nie wrogów
Bogu dzi?ki, dzi?ki Bogu dzi? u progu bram, które stoj? przed nami otworem
Pepero, ?yskacz wraz z Wigorem w sam? por?

Bóg da? to wszystko nam i zapewne chcia?
Uczyni? nas szcz??liwych by?my mogli ?y? w ?wiecie ?ywych

Dzi?kuj? Bogu za to, ?e do ?ycia da? mi powód
Za to, ?e wogóle mi je da?
Za to, ?e dopomóg?, podpowiedzia? któr? z dróg i?? mam
Bym bez po?ród wielu takich które znam
Jestem jego s?ug? tak d?ugo jak d?ugo b?d? ?y?
I z dum? jego imi? chwali? b?d?
Bogu ufam - tego si? nie wyrzekn?
Powiem, przed krzy?em kl?kn?, bowiem chc? mu podzi?kowa?
Bo?e pomó? mi, prowad?, bo tak wiele pokus czycha
Na ka?dego ?miertelnika, ale we mnie si?a
Przecie? jestem jego dzieckiem
Jego podobie?stwem, czego wi?cej chcie??
Dlatego przej?? pragn? przez swoje ?ycie
Zgodnie z moj? wiar?, a nie kusicielem diab?em
Który si? zal?g? w wielu umys?ach
Ja si? nie l?kam ze mn? dekalog
A os?dzony b?d? na progu czy??ca
Gdzie z podniesion? g?ow? wejd?
Bo szczerze wierz?, a moja wiara czysta

Bóg da? to wszystko nam i zapewne chcia?
Uczyni? nas szcz??liwych by?my mogli ?y? w ?wiecie ?ywych

Dzi?ki Bogu w mym otoczeniu wi?cej nieprzychylnych osób, a nie wrogów
Oby wszyscy dalej w zdrowiu, Bogu dzi?ki za prze?ycia nowe
A dzi?ki sobie pozna?em co jest dla mnie warto?ciowe, a co powierzchowne
Dzi?ki Bogu sta?o si? w mym ?yciu nieodzowne
Bo tyle mam powodów za które mog? teraz szczerze podzi?kowa?
Wiem tylko prawdziwa wiara b?dzie owocowa?
A najwi?kszy dar jaki mam - woln? wol?
Sam mog? decydowa? - nie chc? ju? ?a?owa?
Wi?cej nietrze?wym losu prowokowa?
Je?li znowu zb??dz? ty znowu mnie wyprowad? z tego zam?tu
To ja twój skromny ucze? co potrafi przyzna? si? do b??du
Przed samym sob? we dnie i w nocy zawsze przy mnie stój
A reszta w mojej mocy, a reszta, reszta w mojej mocy (tak)

Bóg da? to wszystko nam i zapewne chcia?
Uczyni? nas szcz??liwych by?my mogli ?y? w ?wiecie ?ywych