Zapisz swoję ulubione zestawienie

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz do wybranych tekstów:




Mów do mnie jeszcze mów 

Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu

Od s?ów si? zaczyna, ko?czy si? na czynach
Widz? to, jak ?wietnie sobie poczynasz
Masz prezencj?, styl, szyk, tym mnie zaginasz
Jak swe biodra wyginasz, prawdziwa z ciebie dziewczyna
Rewelacja, tylko z tob? prokreacja
Dobrze znana nam kondygnacja - apartament
Nie tylko tam poznaje twój temperament
Razem zamieciemy ca?y ten zam?t, codzienno?ci ob??d
Tu ludzi sp?d, ju? nas tu nie ma
Mów do mnie jeszcze, ja w s?uch si? zamieniam
Ty? mój emblemat, ?adna nie dorównuje ci kroku
Tylko dla mnie b?ysk w twoim oku
Twego widoku z oczu, bardzo nie chcia?bym straci?
Zbyt wiele dla mnie znaczy, razem w sile
Za te wszystkie sp?dzone chwile, przed nami jeszcze tyle
Doznania, których nic nie przys?ania
Ty? obiektem mego zami?owania
Ty? obiektem mego po??dania
Twój zachrypni?ty g?os, cera, w?osy
Razem wdamy si? wniebog?osy
Czujesz to? bo ja znowu czuj? niedosyt
Bez cukru, na twej twarzy troch? pudru
?aden ostry makija?, w lusterku si? odbijasz
Oko mnie posy?asz, to mi?o?? jednym s?owem
Sprawy uczuciowe, nie czynno?ci rutynowe, nie

Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu

Mów do mnie wi?cej, ci?gle mi ma?o
Niech mówi? twoje usta, niech mówi twoje cia?o
Niech twoje r?ce mnie dotykaj? cz??ciej
A twoje szcz??cie niech b?dzie moim szcz??ciem
Bo tam gdzie moje serce znalaz?a? swoje miejsce
Z tob? je dziel? i to jest najpi?kniejsze
Moja wybranko ty dobrze wiesz, ?e ??cz? nas wspólne cele
Jeste? kochank? moj? i moim przyjacielem
Mojego ?ycia sensem, nerwy ukoi? umiesz najprostszym gestem
Nie szukasz we mnie kogo? kim nie jestem
Przy tobie czuj? b?ogo?? gdy ciep?e s?owa szepczesz
Mów do mnie wi?cej, mów do mnie jeszcze
Jak d?ugo ci? nie s?ysz? czuj?, ?e t?skni?
Chc? ?eby? by?a bli?ej, chc? ?eby? czu?a dreszcze
Gdy twoj? skór? pieszcz? pi?kn? i g?adk?
Chc? ?eby? by?a matk? dla dzieci naszych
I cho? czasami nie jest nam ?atwo wierz?, ?e b?dzie lepiej
Sama zobaczysz i b??dy mi wybaczysz
A ja wybacz? tobie, bo wiem, ?e przeznaczeni jeste?my tylko sobie

Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu

Mów do mnie mów, ja zamieniam si? w s?uch
Skarbie mój, potok twych s?ów to na serce miód
Plus twoja mimika i g?osu tempr
Wtem przenika nas emocji dreszcz
Jeste?my razem, atmosfera wre
?egnamy zgie?k, przemija stres
A mi?dzy nami bezkres mi?o?ci, pe?nej wspó?czu?
Pragn? us?ysze? o ka?dym z twych uczu?
Tak o rado?ci jak i o smutku, kotku masz sekret
Powiesz go szeptem, mów do mnie z pasj?
Mów do mnie jeszcze, mów do mnie wiecznie
Mów do mnie czule, podziel si? szcz??ciem
Podziel si? bólem, kto jak kto, ale ja ci? zrozumiem
Wezm? za r?k? i czule przytul?, wspólnie zabijemy g?uch? cisz?
Jestem tu, jak mog? najbli?ej, chce ci? us?ysze?
Mów do mnie mów, pomimo i? ?wietnie rozumiemy si? bez s?ów

Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu

Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)


Na przestrzeni lat zmienia? si? ?wiat nie do poznania

Te proces jest nie do zatrzymania, dwa tysi?clecia (dzieciak)
To czas podsumowania, tego który zlecia?
Dla nas kontynuacja to dekada trzecia, czy rozumiesz
Powag? sytuacji, w kraju demokracji i poza nim
Na podstawie w?asnych obserwacji, informacji
Docieraj?cych, mówi?cych o rzeczach coraz to bardziej
Niepokoj?cych, b?d?cych ostrze?eniem przed
Globalnym zagro?eniem, wkurwienie stanem
Emocjonalnym, naturalnym, na porz?dku dziennym
Przywyk?em do zachowa? od których nigdy nie
Odwyk?em, to co? czego nie by?em w stanie unikn??
Jak regularnych podwy?ek cen, dobrze wiem
To nie sen, tylko rzeczywisto??, nie wnikam teraz
W przysz?o??, koncentruje si? na tym do czego dosz?o
Jak daleko zasz?y sprawy, te zwyk?e, ludzie
Nie daj? sobie z nimi rady, to przykre, ale prawdziwe
Zara?liwe jak pieprzony AIDS - wirus XX wieku
Wi?c b?d? przezorny, na tego typu kurestwa
Przecie? nikt nie jest odporny, los jest zdolny
Do wszystkiego, ?atwo zgubi? si? nie bior?c pod
Uwag? tego, do czego to dosz?o, do czego

?lipie to widzi, bli?niego krzywdzi bli?ni
Gatunek ludzki, najwyra?niej pozbawiony ja?ni
Tylko czeka na sw? kolej, jak zwierz w rze?ni
Na tle ?ywio?owej kl?ski, diabelskie hordy
Uk?ady, pakty zdrady, bestialskie mordy
Ma?oletni sprawcy i brak winowajcy, nie szukam
Sensacji, w ?wiecie z?em fascynacji, mimo wszelkich
Machinacji, bez destabilizacji, by? sob? to podstawa
Nie b?aha sprawa, jak z czy?ciocha sztacha
Dobra rekompensata, samo ?ycie, nic si? nie dzieje
Bez powodu, na piek?a i nieba progu, na ogó?
Masz do wyboru, on lub off, cofasz si? nie id?c
Do przodu, bez mimo chodu, los mego domu
Bliski memu sercu, zwa?ywszy do czego dosz?o
Rezerwat nonsensu, czy kolejne stadium
Rozwoju uniwersum, jak by na to nie patrze?
?ladów przesz?o?ci nie sposób jest zatrze?

Ref.:
Do czego to dosz?o, nie ma lekko
Coraz ci??ej, z trudem przysz?o
?atwo posz?o, Ej?e, wsz?dzie z?o i dobro
A gdzie niegdzie w nieszcz??ciu szcz??cie
Wiesz, ?e o nie najci??ej, Qvs

W prawdzie znajdzie ten kto szuka, nie na gie?dzie
Czy u buka, szcz??cie non finanse, cho? rzekome
Szanse s? znikome, a podej?cie z dnia na dzie?
Coraz bardziej strome, trzymaj si? ziomek
Jestem Zip narratorem, póki ducha nie wyzion?
Prawda mym nawigatorem, bywa unie?? si? honorem
Có?, proponuj? rozejm, chcesz to bierz, nie to nie
Aczkolwiek piel?gnuj szcz??cie, bo o nie najci??ej
Wiesz, ?e to nie koniec, do celu d??? jak w maratonie
Goniec, jestem jaki jestem, od z?a czasem nieuchronnie
Stroni?, przyzna? si? do b??du - sukces w po?owie
Reszta w twoich r?kach, ostro?nie, nie wszystkie
Okazje s? dogodne, cierpliwo?? ci za nadobne odp?aci
Przewa?nie by zyska?, wpierw trzeba straci?
W imi? mi?o?ci st?amsi? nienawi??, szansy nie zaprzepa?ci?
Pragnienie ugasi?, pasi, w tym temacie mam jeszcze co?
Do powiedzenia, ?ycz? powodzenia wszystkim tym, którzy
Twierdz?, ?e szcz??cie sprzyja g?upcom, mo?e w ko?cu
Si? ocuc?, nim w proch si? obróc?, wszak nigdy nie wiadomo
Na co si? zanosi

Ci??ko si? pogodzi? z tym do czego na co dzie? dochodzi
To przechodzi ludzkie poj?cie, ilekro? przegi?cie
Typu ekscesy, nie potrzebne stresy, napi?cie ro?nie
To sprawy, o których mówi si? najg?o?niej
Liczne afery polityczne, ich nast?pstwa, zimne wojny
Sceny drastyczne, okrucie?stwa, przera?enie
W oczach tych, doprowadzonych ju? do szale?stwa
Ci nie mieli tyle szcz??cia, co pozostali, którzy
W ?yciu nie zaznali biedy, nie by?o kiedy, od zawsze
Pobyt tam gdzie dobrobyt, wszystkiego pod dostatkiem
Sam nie raz widzia?em to ca?kiem przypadkiem
I jako? nie zazdroszcz?, to co bezcenne, jest dla mnie
Najdro?sze, proste, w trosce o jutro dzi? si? zatroszcz?
Nie spoczn?, póki nie sp?on? giboszcze, najcz??ciej
02 - 776, setki do klatek wej??, tam gdzie z ziomkami
Przysz?o ?ywot wie??, temu miejscu z pewno?ci?
Oddaj? cze??, ono jest m? mekk?

Ref.



Ja stoj? na ulicy przez chwil?, nie robi? kroku

stoj? tu, bo jestem z dala od tego amoku
Stoj? twardo na nogach, ze mn? moja za?oga
Spójrz na nas, jako? nam si? nie spieszy
chcemy mie? ten czas, by ?yciem si? nacieszy?
Tak je prze?y? by nie odczu? niedosytu
zmierzy? si? z chaosem który kr??y wokó?
uratowa? nas mo?e dzisiaj tylko spokój
by z opresji znowu wyj?? tak samo
by ka?dego dnia powtarza? sobie
Tu nie damy za wygran?, proste
Zachowam bezpieczny odst?p
nie b?d? p?dzi? na o?lep

Ja si? nigdzie nie spiesz?, nie dbam tylko o kiesze?
Bo s? rzeczy wa?niejsze, bo muzyka nas niesie
Id? spokojnym krokiem, w dali za ludzkim t?okiem
Bo s? rzeczy wa?niejsze, ni? ca?y ten hajs

Kanapka, szlug i niedopita kawa
znów witam miasto sto?eczne - Warszawa
Rzeczywisto?ci, mo?liwo?ci ci?gle nowe
cho? widz? jak w tym mie?cie ludzie szybko trac? g?ow?
Zdrowie, nerwy - tak jest bez przerwy
Tryb miejski wci?ga i s?abszych wyka?cza
tak narzuca tempo - to ludzi szara?cza
Zewsz?d do nik?d p?dz?ca gdzie? w pop?ochu
miesi?c za miesi?cem, tak, rok po roku
Wystarczy si? rozejrze? co si? dzieje wokó?
wa?ne by w tym wszystkim mie? podej?cie zdrowe
czasem zwolni? tempo, przynajmniej o po?ow?
Chc? przez ca?e ?ycie przej??, nie jego skrótem
Chc? oddycha? tlenem, nie jego substytutem
w zgodzie z samym sob? i w harmonii ducha
trafia to do ciebie? to pos?uchaj

Ja si? nigdzie nie spiesz?, nie dbam tylko o kiesze?
Bo s? rzeczy wa?niejsze, bo muzyka nas niesie
Id? spokojnym krokiem, w dali za ludzkim t?okiem
Bo s? rzeczy wa?niejsze, ni? ca?y ten hajs

Zdarzy?o mi si? kiedy? by? w tym wirze
ton??em w ha?asie my?li w walce o cisz?
a cisza to panaceum na zgie?k
co jak fala Tsunami niesie ob??d i l?k
Nowe czasy s? jak dejavu
ka?dy zbiera na bilet a nie wie dok?d jecha? chce
Widz? cel, stacja, to przebudzenie z koszmaru
który n?ka nowe pokolenie
Mo?emy si? oderwa? w ka?dej chwili cho?by na moment
od tej rzeczywisto?ci, w samej w sobie zap?tlonej
Ten ducha stan - to moja prywatna nirwana
nie musz? robi? nic gdy wyobra?nia dzia?a sama
To nie ?aden bana?, to w ramach mego progresu
czas jest bezcenny w drodze do sukcesu
A rzeczywisto?? czasem po pi?tach nam depcze
wtedy nie stoj? w miejscy, nawet nie drepcz?
Zrobi? jak zechc?, a dzisiaj po prostu sobie odetchn?
a niech mnie, je?li to podej?cie nie jest pewne
Z?ym wp?ywom nie ulegn?, to mnie nie niepokoi
Nic mnie nie zbije z tropu, kiedy stawiam tu na swoim

[x2]
Ja si? nigdzie nie spiesz?, nie dbam tylko o kiesze?
Bo s? rzeczy wa?niejsze, bo muzyka nas niesie
Id? spokojnym krokiem, w dali za ludzkim t?okiem
Bo s? rzeczy wa?niejsze, ni? ca?y ten hajs

Spokojnie, powoli
Spokój ducha imitacj? zbroi