POCZ?TEK 95, BEZ NIEPOTRZEBNYCH SPI??

NIEODPARTA CH?? TWORZENIA, DLA SAMYCH SIEBIE
BEZ CI?NIENIA, DLA ZASPOKOJENIA WEWN?TRZNYCH
POTRZEB, WTEDY NIKT NIE ZASTANAWIA? SI?
JAK DALEKO TO DOTRZE, UMYS?Y BY?Y M?ODSZE
WARUNKI SUROWSZE, CO NIE ZNIECH?CA?O
JESZCZE BARDZIEJ NAS DOPINGOWA?O, ZROZUMIE?
POZWALA?O JAK DOJRZEWA KA?DA GA???
CO WYRASTA Z PNIA TWORZ?CEGO JEDN? CA?O??
MORWA DRZEWO I JEGO OKAZA?O??, WSPARTA
NA KORZENIACH, KTÓRE TRZYMA MATKA ZIEMIA
POLSKA ?YZNA GLEBA, KTÓREJ NAM POTRZEBA
JAK WODY I CHLEBA DO EGZYSTENCJI, ZA NASZEJ
KADENCJI BEZ NICZYJEJ INGERENCJI W SENS
KTÓRY CHCEMY PRZEKAZA?, TEGO Z PAMI?CI
NIE DA SI? WYMAZA?, NIKT NAWET NIE PRÓBUJE
TO JEST NIEMO?LIWE, MÓWI?C UCZCIWIE
CHCEMY TYLKO ?Y? GODZIWIE, CO? NAM W KO?CU
SI? NALE?Y, CZEKALI?MY NA TO CIERPLIWIE
KA?DY W TO WIERZY?, WYTRWALE POG??BIA? SWOJ?
WIAR? - SWOJE PRZE?Y?, SWOJE PRZE?Y?

Ref.
NA DZIELNICY MIASTA, W.W.A. RZECZ JASNA
MORWA DRZEWO SI? ROZRASTA
Z PODZIEMI WYRASTA - TO ?YCIA SYMBOL
?YCIA SYMBOL

TAM SK?D POCHODZ? Z ZA?O?ENIA WYCHODZ?
?E W KO?CU JESTE?MY NA najlepszej DRODZE
BY MÓC BARDZIEJ SI? ROZWIN??, CZASU MUSIA?O
SPORO UP?YN?? I ZAPEWNE JESZCZE GO UP?YNIE
W TEJ dru?ynie, JAK W NATURZE I RODZINIE, NIC
NIE GINIE, WSYSTKO NA SWOIM MIEJSCU, PRZY
ODROBINIE WYSI?KU, DA SI? ZROBI? JAK U WIEKU
SCHY?KU, PRZYSZ?O NAM WTEDY TROCH? POCZEKA?
WARTO BY?O, BY MÓC TERAZ POWIEDZIE? CO PRZEZ
TO W ?YCIU SI? ZMIENI?O, JAK BARDZO ZAWA?Y?O
TO CO SI? WYDA?Y?O, PROBLEMÓW PRZYBY?O
NIE UBY?O, CO NA SZCZ??CIE UMYS?U NIE ZA?MIECI?O
NIE ODBI?O SI? NA PSYCHICE, W TEJ KRONICE KOLEJNE
ZAPISANE STRONNICE, CA?Y CZAS O MORWIE MOWA
I JEJ SYMBOLICE, TO ?YCIA PRZEKRÓJ I JEGO WARSTW
NIE OPOWIADAJ?C K?AMST WIERUTNYCH, JAK
W PRZYPADKU TYCH ROBI?CYCH DOBR? MIN? DO
Z?EJ GRY - TO Z CA?? PEWNO?CI? NIE MY
TO CO? WI?CEJ OD ?CI?GANYCH PLIKÓW MP3
TO CO? WI?CEJ OD WYDOBYWANYCH D?WI?KÓW
Z G?O?NIKÓW, TO CO? WI?CEJ OD WSZYSTKICH RAZEM
WZI?TYCH NO?NIKÓW







Od startu zachowana pierwotna forma

Sen Morwa, prosta historia bez zako?czenia
O ludziach wywodz?cych si? z podziemia
Budynków, zza których winklów
Wy?aniaj? si? szeregi postaci, dalej w stron?
Skrzy?owania jeszcze wi?cej braci
Dereniowa Gandzi, ekipa si? gromadzi
Swoje ?ycie prowadzi, ka?dy sobie jako? radzi
Na swój sposób, nie jest ?atwo
Dopóki istnieje ironia losu

Ty nie ?pisz wci?? czuwasz, najpierw wodzisz
Swe ofiary, potem zjadasz i wypluwasz
I wszystko od pocz?tku, bez lito?ci i wyj?tku
Dla nikogo, od zawsze rujnowa?a? wszelkie plany
To patent dobrze znany tym, których dosi?gn??a
R?ka jej dotkliwa, do przewidzenia niemo?liwa
Co jaki? czas si? odzywa, zbiera swoje ?niwa
Jeszcze nad nie jednym si? za?mieje, bo nie tylko
Biednym wiatr w oczy wieje, tak si? dzieje
?e gdy nie ma szans - warto mie? nadziej?
Dla niektórych matk? g?upich, ja tego w ten
Sposób nie traktuj?, na razie post?puj? tak jak czuj?
Co moje, od ?ycia egzekwuj?, jak misjonarz nie
Nawracam, kijem wody nie zawracam

Ref.:

Czy czujesz si? na si?ach d?wiga? ten ci??ar
Ironi? losu, lepiej si? spr??aj
W poszukiwaniu sztosu i uwag? wyt??aj
Na ka?dym kroku, licz na tych, których masz u boku

Los ma to do siebie, ?e si? odwraca
Wnosi co? nowego, lub co? przywraca
Ironia jak na z?o?? patrzy jak kto? si? zatraca
Co? tu si? nie zgadza, gdzie jest sprawiedliwo??
I kto j? zaprowadza, jej brak przeradza si?
W ironi?, ludzkie dramaty poniesione straty
Dzisiaj bankrut, wczoraj jeszcze bogaty
Dosz?o do utraty wszystkiego, to spad?o
W?a?nie na niego, z?o?liwo?? losu codziennego
Czyha na ka?dego mo?e to spotka?
W walce z ni? nie przebieram w ?rodkach
W tej sytuacji jedynie wygrana jest sukcesem
Nie jeden przegra? ju? z kretesem
Nie jeden zaszy? si? pod innym adresem
?lad po nim zagin??, ironia bezpo?rednia przyczyn?
O losie, co tym razem szykujesz
Ofiar? upatrujesz, któr? manipulujesz, sterujesz
Jak reagujesz na ten fakt, jak post?pujesz
Przecie? ty sam decydujesz o wyborze
Widzisz to wszystko w ciemnym lub jasnym
Kolorze, inaczej by? nie mo?e, konsekwencje
Byle bez plam na honorze, musi si? obej??
Jak od wszystkich z?ych pokus, które chc? ci?
Przewali?, na dechy powali?, deska ratunku
Zawsze mo?e ci? ocali?, niekoniecznie
Nie próbuj zwali? na to, ?e jest niebezpiecznie
Poradzi sobie ten, kto dzia?a skutecznie
Zr?cznie, tylko, ?e nie ka?dy ma szcz??cie
W jednym momencie wszystko mo?e ulec zmianie
?yciowy sztos to jedyne rozwi?zanie
Ratunek, potrzebny jak sumienia rachunek

W ?wiecie chaosu rz?dzi si? ironia losu
Gdzie twoje ?ycie nie podobne do patosu
Tylko s?yszysz w g?owie wiele g?osów
Jak? masz drog? wybra? i jaki sposób
Przy tym pami?taj, nie wygrasz z przeznaczeniem
B?dzie co ma by? i tego nie zmieni?
Cho? zawsze b?d? walczy? o to co ceni?
Czasem jednak na nieszcz??cie tak si? dzieje
?e rozchodz? ci si? nagle losu koleje
Jeste? w szoku kiedy co? si? zjeba?o
Bez sensu jest zawczasu planowa? przysz?o?? ca??
B?d? tak jak mój brat zawsze wierny swoim idea?om
Bo nie odstanie si? to co ju? si? sta?o
I nie pytaj dlaczego, wierz w siebie samego
Ufaj bogu, bo wszystko w r?kach jego