ODK?D PAMIETAM CO? KOSZTEM CZEGO?, PEWNIE DLATEGO

NIE B?DZIESZ MIA? WSZYSTKIEGO ,TRACISZ CO? BY ZYSKA?
CO? NOWEGO, SPODZIEWA? SI? NIESPODZIEWANEGO
TO NIE ZNACZY TYLKO CZEKA? NA CO? NIEMI?EGO, TAMTEN
W CZEPKU URODZONY, DO BIEDY NIE PRZYZWYCZAJONY
MO?E KIEDY? ZROZUMIE, ?E TO Z CZEGO JESTE? DZISIAJ DUMNY
KIEDY? I TAK WSZYSTKO ZABIERZESZ DO TRUMNY, TAKI CEL
KA?DEGO Z NAS. TO CO DZISIAJ PEWNE JUTRO MO?E
ZWERYFIKOWA? CZAS, TO TYLKO T?O, CZLOWIEK ROZUMNY
KRUCZHY JAK SZK?O, PODATNY NA Z?O, NA TO GÓWNO
POPYT WCI?? NIE MALEJE, WIDZISZ CO SI? DZIEJE, CZAS
PRZETRWA? BEZNADZIEJE, NA WYRWANIE ODWIECZNEGO
SZTOSA, DLA NIEKTÓRYCH TO JEST NIE DO PRZEJ?CIA FOSA
ILE RAZY SI? WKURWIA?E?, KIEDY CO? NA CZYM CI ZALE?A?O
PRZESZ?O KO?O NOSA , ALE TERAZ TO NIE Z TWOJEJ WINY
PO?YJEMY ZOBACZYMY, TO PRZYWILEJ, A ZARAZEM SPÓR
ISTMIENIA, KA?DY MA SWÓJ KRZY? DO NIESIENIA A? PO ?YCIA
KRES, PRZETRWA TEN KTO ?WIADOM JEST WYBORU Z?A
MNIEJSZEGO, ?YWOTA SKROMNIEJSZEGO, A JEDNAK BOGATSZEGO
BO W ZGODZIE Z SAMYM SOB?, TO SPRAWA JEST GODNO?CI
PEPEROS WIDZI TO CO WIDZI NA CO DZIE? I NIKOMU NIE ZAZDRO?CI

Ref..
JAK MASZ CZYM TO SI? SZCZY? JA CHCE TYLKO GODNIE ?Y?
TAK POWINNO BY? TO WYSTARCZY MI ...

ODK?D PAMI?TAM, TE SAME WRZUTY, ZNAJOME TAGI CHC?
TYLKO PRZEJ?? BEZ NIEUWAGI OSIEDLOWYCH PELARGONII
LUB NIERZADKO PRZYCZAJONYCH PSÓW, PRZYZWYCZAJONY
DO REJONÓW, CO DLA OBCYCH S? TRUDNO PRZYST?PNE, TU POJ?CIE
SZCZ??CIA JEST WZGL?DNE, PRZEZ CZAS I REALIA WYPACZONE
W KTÓR? BY? NIE SPOJRZA? STRON?, POKUSY, MYSLI SZALONE
W CZAS PRZYTEMPERUJ, TOLERUJ CO PRAWDZIWE, A NIE CHCIWE
TYM BARDZIEJ W CZASACH KIEDY SWOJE PI?TNO ZNOW ODCISKA
PIERDOLONA MODA, PSEUDO COOL SWOBODA OBYCZAJÓW, EKSPERCI
OD WA?ÓW NA HIP HOPIE S? JAK PLAGA, HIP HOPOWCY-BAZAROWCY
TEN MATERIA? JU? NIED?UGO SI? UKA?E, DLATEGO WOL? JU?
?EBY? SOBIE PRZEGRA? NI? KUPOWA? NA BAZARZE, ROZUMIEM
?E BRAK HAJSU, JAK CZ?STO BRAK BLETEK, ALE PIERDOL TANDET?
TO TWÓJ G?OS SUMIENIA, SAM NIEWYGÓROWANE MAM PRAGNIENIA
REALNE DO SPE?NIENIA, TU W MEJ OJCZY?NIE, PRZEZ WIEKI WYM?CZONEJ
ROZKRADANEJ, CZASEM MY?L? TE? CO B?DZIE DALEJ, CZYM
NACIESZY? SI? ZD??YMY, W MY?L MAKSYMY - PO?YJEMY ZOBACZYMY



Maj? mnóstwo wad, ale maj? te? zalety

To po prostu kobiety, ca?e pi?kno tej planety
Nie wszystkie niestety s? warte zachodu
Z prostego powodu: bo szlauf to szlauf
A dama to dama, któr? jeste? z nich
Chyba dobrze wiesz sama, i ja te? to wiem
Mnie nie mo?esz ok?ama?, dama zna swoj? warto??
Nie da sob? poniewiera? i jest szczera
Nie jak ?winia co wybiera przyjaciela
Na podstawie zawarto?ci jego konta i portfela
Je?li chcesz by? szanowana musisz spe?nia?
Te kryteria

Mówi?c ogólnie, chodzi tu szczególnie
O maniury, nauczy?em si? przez lata odró?nia?
Wysoki poziom od cha?tury, dziewczyno
Pracuj nad sob?, to nie bzdury, szanuj si?
Je?li tylko nie chcesz trafi? do agentury
Niejedna taka, ?yciem w wielkim mie?cie
Zachasana, zaraz po przyje?dzie mia?a
Znale?? prac?, mieszkanie, w?a?nie wtedy
Nast?pi?o rozczarowanie, okaza?o si?, ?e
D?u?ej nie sta? jej na w?asne utrzymanie
J?k zawodu, nerwowe za?amanie
Nie bez powodu, g?ód pieni?dzy przysz?o
Poczu?, na w?asnej skórze odczu?
Pope?niane b??dy, droga nie t?dy, lepiej
Od razu zawró?, dok?adnie tam sk?d
Przysz?a?, sama mówi?a?, ?e pochodzisz
Z dobrego domu, to dlaczego trzymasz si?
Z dala od niego, po kryjomu, zamkni?ta
W sobie, prawdy nie mówisz ju? nikomu
Swoje najskrytsze tajemnice planujesz
Zabra? do domu, musisz wiedzie?, ?e na biegu
Rozszyfrowa?em ci?

Ref.:
Te z?e i dobre, na te dobre i z?e dni
Sama dobrze wiesz gdzie tkwi sedno sprawy
Bez obawy, Mor W.A. nie ?yczy ?le ci
Jaka jeste? naprawd?, nie wiesz tylko ty

Typowy dla szlaufów zachowa? schemat
Nie poemat, raczej epizod krótki, wywo?uj?cy
Uboczne skutki, ?nieg, hel, ekstaza
I g?odna wra?e? nastoletnia blaza
Nic do niej nie przemawia, cho? matka
J? przestrzega, omamiona przez wp?yw mody
Tego nie dostrzega, ?e ?ycie powoli od normy
Odbiega, zapatrzona w chuj wie co, albo kogo
Ulega innych namowom, kiepskie aktorstwo
Zakrapiane Diorem, wymyka si? wieczorem
Pod byle pozorem, przestaje liczy? si? z honorem
Wychodz?c na ulic?, przyk?adni rodzice
Zostali w domu, a z nimi puste obietnice
Wytyczonym szlakiem dalej, przez brudne
Dzielnice, docelowo tam gdzie t?tni nocne ?ycie
Pozornych atrakcji i pokus mnóstwo
Zrobiona na przys?owiowe bóstwo
W poszukiwaniu coraz to mocniejszych
Dozna?, coraz bardziej ch?onna, by je zdoby?
Ju? nied?ugo sk?onna b?dzie wszystko zrobi?
To jeden z wielu przyk?ad, nie o moralno?ci
Wyk?ad, Czy te? s?owa w poczuciu wy?szo?ci
Jak zinterpretujesz, to proste sama zdecydujesz

Ja te z?e pozostawiam w tle, bo dobra ju?
Pozna?em, jest dla mnie idea?em
Darzymy siebie zaufaniem, nawzajem
Ona wszystko zrobi dla mnie, a ja dla niej
Dlatego moje rami? zdobi imi? ukochanej
I nawet je?li nam nie b?dzie dane
Sp?dzi? reszt? ?ycia razem, to na zawsze
W moich my?lach b?dzie ?ywym obrazem
Lecz na razie jest spe?nieniem moich marze?
O mi?o?ci uwiecznionej tatua?em

W?a?nie takie s? kobiety, ?wiadomie uwielbiaj?
Kiedy kto? zabiega o ich wzgl?dy, prawi im
Komplementy, chc? by? zauwa?ane, przez
Facetów po??dane, postrzegane za dobre
Ano, nie wszystkie jednak zas?uguj? na to miano
Ka?da nast?pna to ju? nie to samo, przeplatanka
Dobrych i z?ych, szczególnie mile wspominam
Chwile sp?dzone z tymi pierwszorz?dnymi
Gdziekolwiek teraz jeste?cie, pozdrówka
Trzymajta si? dziewczyny, wy znacie si? na
Rzeczy, wiecie co nas leczy