Zapisz swoję ulubione zestawienie

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz do wybranych tekstów:




NIE PAMI?TAM JAK NA IMI? MIA?, ALE BÓG 

TAK CHCIA? ?E MU TALENT DA?, ON GO ZNA?
ALE NIE BA?, O TO ?EBY SI? ROZWIJA?
NO BO PO CO, LOS MU SPRZYJA?
OT CO, CHUJ W TO WBIJA?, CHOCIA? NOC?
JEGO RODZIC TYRA?, ?EBY DA? MU MO?LIWO?CI
I EDUKACJ? DO ROZWIJANIA ZDOLNO?CI, BY
POTEM PRAC? DA? MU W PRZYSZ?O?CI, ON
JAK PO Z?O?CI WYBRA? INNE PRZYJEMNO?CI
STRACI? SZANS?, PRZESTA? LICZY? SI? Z HAJSEM
A TE FINANSE, NA NAUK? PRZEZNACZONE
POSZ?Y W INN? STRON? - AMFETAMINA, TAK
ZACZYNA?, POTEM MORFINA I HEROINA, WI?CEJ
NIE CHC? JU? WSPOMINA?, BO TO ?A?OSNE
I DLA NIEGO WSTYD, JAK WYGL?DA? JEGO BYT
ZAKO?CZENIE BY?O PROSTE - SI? DOCZEKA?
KTO? GO WIDZIA? NA DWORCU - WRAK CZ?OWIEKA
CO UCIEKA PRZED W?ASNYM CIENIEM I SUMIENIEM
CO DALEJ SI? Z NIM STA?O NIE WIEM I NIE CHC?
WIEDZIE?, PRZEZ TO TYLKO CHC? POWIEDZIE?
?E TEN KTO GRZESZY Z CA?? PEWNO?CI? PONIESIE
KAR?, JAK NIE DOCENIA TAKIEJ RZECZY AK? JEST
TALENT, RUJNUJ?C SWOJE ?YCIE, ZAMIAST SI? CIESZY?
TYM NAJPI?KNIEJSZYM OD BOGA DAREM
ref.

SK?D WIESZ CZY DZISIAJ NIE MIN??E? SI? Z POWO?ANIEM

gyvenime startuojam ish skirtingu poziciju
kas po flagmano veliava,kas opozicijoj
kazhkas avangarde,kazhkas ariergarde
machiau kaip garbintus vakar, shiandien sparde
vieni jau gimsta turtingi ar talentingi
ir sudega,nes daro mazhiau nei tingi
kiti gi,prakaito dozem kelia lygi
sukande dantis deda plyta po plytos
rytojaus rytas parodys kas dabar valdo
zhodzhiai pigus ir mire jei tai tik kalbos
pilkos spalvos,sutryptu veliavu spalvos
rytas parodys kas liks ishkeles galvas
teisybe,lygybe-utopines savokos
gyvenimas nepakenchia kai niekinamos jo pamokos
tau sako-pasek ,tada ir pjausi
viskas paprasta,kiek duosi tiek ir gausi
kiekvienam savo shansassukalti sau stoga
eik savo keliu net jei kitiems tai kelia tik juoka
zhinai,gerimo skonis priklauso ne nuo stiklines
tikiu, jei tikrai noresi- juoksies paskutinis...

rEF.
SK?D WIESZ CZY DZISIAJ NIE MIN??E? SI? Z POWO?ANIEM
CZY MO?E JESTE? W GRONIE TYCH, KTÓRZY SWÓJ TALENT
JU? ODNALE?LI WCZORAJ, NIE ZACZ??E? SZUKA? JESZCZE
NAJWY?SZA NA TO PORA

TALENT JEST JAK NIEOSZLIFOWANY DIAMENT, POWAGA
Z BIEGIEM CZASU DOPRACOWANIA WYMAGA, NIECH ODWAGA
TO B?DZIE TWOJA PRZEWAGA, W TYM S?K BY POKONA?
W SOBIE L?K PRZED NIEZNANYM, CZYM? POWSZECHNIE
NIEDOCENIANYM, KRYTYKOWANYM, TYM SI? NIE SUGERUJ
G?OSEM SERCA SI? KIERUJ, NIE ZWA?AJ?C NA TO, CO MY?L?
O TYM INNI, W KO?CU NIE S? NA TYLE SILNI BY CI? ZNIECH?CI?
DLA SPRAWY WARTO CZASEM SI? PO?WI?CI?, JAKI? NUMER
WYKR?CI?, ALE TO JU? INNY ROZDZIA?, TERAZ PODROZDZIA?
NIE PAMI?TAM GO Z IMIENIA, NAWET Z JAPY, TYLKO TYLE, ?E
ZAWSZE DOSTAWA? OCH?APY, TAM GDZIE ULICZNY BRUK
WYCHOWANY ISTNY SAMOUK, CZEGO SI? NIE DOTKN??
W MIG ZAMIENIA? W MAJSTERSZTYK, TEN TO DOPIERO MIA?
DRYG, DO WSZYSTKIEGO SMYKA?K?, SKO?CZY? JEDNAK NA
ROBIENIU BRYK, CI?GN?? TAK WA?EK ZA WA?KIEM
CA?KIEM MU TO SZ?O DO PEWNEGO DNIA, A? WSZYSTKO NA
JAW WYSZ?O, MATKA PRÓBOWA?A GO OD TEGO ODWIE??
T?UMACZ?C, ?E JU? D?U?EJ NIE MO?E TEGO ZNIE??, MÓG?
SOBIE PODAROWA?, BIEDA PRZECIE? PRZESTA?A ICH GNIE??
ON JEDNAK POKUSI? SI? NA WI?CEJ, PRZY CZYM R?CE KRWI?
SOBIE ZBRUKA?, MUKA, NA ROBOCIE TYP GO PRZYLUKA?
BY? ZBYT PEWNY SIEBIE I NA TYM SI? OSZUKAL, TERAZ GIBA
KAR? ODBYWA, MO?E I JEST MU TO WSZYSKO RYBA, MO?E I NIE
MY?L?, ?E PR?DZEJ Z?UDZE? SI? WYZBYWA, W KO?CU
NAUCZK? DOSTA?, TALENT JEDNAK POZOSTA?, CZY GO JESZCZE
SPO?YTKUJE? PEWNIE TAK, JE?LI NA NOWO SPRÓBUJE NA
WOLNO?CI, WYKORZYSTA SWOJE ZDOLNO?CI, BY?O BY SZKODA
ZMARNOWA? TE UMIEJ?TNO?CI



S?ycha? pokolenia g?os nas nie dotyka niemoc 

?adna przemoc my mamy swój dar z niebios
Wiadomo ?e nie jeste?my nieomylni
Ale z nim ra?niej nie czujemy si? bezsilni
Nie jednemu w g?owie jeszcze dobrze zamiesza
Rap który na co dzie? mnie wskrzesza
Przecieram oczy w g?owie przebitki z mej pod?wiadomo?ci
I ju? znowu powrót do rzeczywisto?ci
Gdzie czas przyspiesza ?ycie nabiera tempa
Mój byt nie na s?pa bardziej na ?ap? koci?
Tu ?apie swego wkr?ta w niego kr?cony jak korkoci?g
[?] na r?k? zanim si? obejrz?
Ju? z ziomkiem p?dz? czym pr?dzej
Po?o?y? r?ce na MPC
Samowystarczalni wreszcie cho?
Nie jestem jakim? specem na rejonach
Tak sobie siedz? rymy klec? tworz? nie gnij?
O ka?dej porze dnia i nocy póki ?yj?
Nie przestaj? my?le? swoje wdro??
Od siebie co? do?o?? przez to od s?ów
Jak od k??bu dymów g?sto tak bywa cz?sto

Czego by?my nie robili zawsze z nami jest zwi?zany
To nasz wspólny rap który razem nagrywamy
Spraw? zgodnie konsekwentnie co do d??e?
Byle tylko mówi? m?drze i rozs?dnie
Z pe?n? odpowiedzialno?ci? b?d?c wiernym tym warto?ciom
Które ??cz? przecie? dzieli? nie powinny
Pytasz po co to robimy
?eby przekazywa? innym
?eby przekazywa? innym

Ref.
Ka?dy z nas w tym si? odnalaz?
W?a?nie dla nas ten rap jest jak znalaz?
Jedni go kochaj? innym za skór? zalaz?
Zrzuca balast jakim jest marazm
Ka?dy z nas w tym si? odnalaz?
W?a?nie dla nas ten rap jest jak znalaz?
Jedni go kochaj? innym za skór? zalaz?
Kawa?ek po kawa?ku nie nie wszystko naraz

To ?ycia styl my nim przesi?kni?ci
Wokó? rapu to wszystko si? kr?ci
Nim poch?oni?ci a? do granic
W sobie zawzi?ci bo nie ma czego? za nic
Dla mnie RAP albo MXE
Studio drugim domem faktem sta?o si?
To o czym mog?em kiedy? tylko marzy?
Teraz mog? doskonali? styl i brzmienie
Razem ze mn? ja najbli?sze otoczenie
Z nimi od lat t? sam? drog?
Gardz?c ta ca?? mod?
Tak jak kiedy? zaczyna?em
Na nikogo si? nie ogl?da?em
Tak zosta?o po dzi? dzie?
Chocia? wiem ?e po blasku te? przychodzi cie?
Na t? chwil? to ?yciodajny strumie?
Odzew naszej publiki
Tyle samo we mnie wiary co samokrytyki
Byle bez zahamowa?
Rap jak znalaz? bez sprostowa?

Ref.
Ka?dy z nas w tym si? odnalaz?
W?a?nie dla nas ten rap jest jak znalaz?
Jedni go kochaj? innym za skór? zalaz?
Zrzuca balast jakim jest marazm
Ka?dy z nas w tym si? odnalaz?
W?a?nie dla nas ten rap jest jak znalaz?
Jedni go kochaj? innym za skór? zalaz?
Kawa?ek po kawa?ku nie nie wszystko naraz

Czego by?my nie robili
Wszystko si? przek?ada na to
To nasz wspólny rap
Nie ko?cz?cy si? Maraton
?aden nie amator starzy wyjadacze (raczej)
Elo Wigor wraz z ?yskaczem (jestem)
Prawie od zawsze to wszystko nasze (elo)
Wspólny dobytek z p?yty na p?yt?
Zawsze przemy?lane s?owa podbite bitem
Spojrzenie jednolite chocia? ró?ne trzy osoby
Jak ró?ne trzy ga??zie jednego drzewa morwy
Elo mencie w tym momencie.
Przekazujemy owoc nowy prosto w wasze r?ce


Idziemy za ciosem, za g?osem serca

Co w praktyce si? potwierdza, w stu procentach
To produkcje na sprawdzonych patentach
W?a?nie ich a propos, markuj? twe imi?
Wschodnia Europo

Id? za ciosem, bo ?ycie tak wymaga, na kolanach
Cz?sto b?aga ten kto si? nie dostosuje, pomocy
B??dnym wzrokiem wypatruje, spójrz, w chwili
S?abo?ci, na wsparcie oczekuje, kto uparcie uk?ada
Tego typu plany, na pora?k? jest skazany
We? mój przyk?ad, moj? g?ow? zdobi? szramy
Dzi?ki temu w moim ?yciu zasz?y zmiany, a ty
B?d? przygotowany, umys? miej opanowany, aby
Wykorzysta? ka?dy koncept trafny, by? jak syn
Marnotrawny nie powróci?, do najbli?szych ci ludzi
Plecami si? odwróci?, bo twój plan przeciwko tobie
Si? odwróci?

Kiedy wreszcie uda ci si? co?, to za ciosem wyprowad? cios
Dobrej passy nie mo?na marnowa?, los mo?e drugiej szansy
Ci nie podarowa?, masz g?os - mo?esz zawetowa?, mo?esz
Poprze?, zawsze i tylko tak, ?eby by?o dobrze, ale jak bo
?atwiej jest nawija? m?drze, trudniej w ?ycie to wprowadzi?
Czasami nie masz czasu, ?eby na spokój sobie rozwa?y?
Za ciosem, a ten cios mo?e zawa?y?

Przewa?y? szal? na twoj? stron?, w finale produkcje
Zostan? uko?czone, z pewno?ci?, je?eli co? zacz??e?
Sko?cz to, b?d? konsekwentny, poczynasz post?py
Albo stoisz w miejscu, to zaci?ty pojedynek z samym
Sob?, a czy wyjdziesz z niego zwyci?sk? r?k?
To si? oka?e, id? za ciosem omijaj?c zb?dne komentarze
I pomówienia, cz?owieku, nie masz ju? chwili do stracenia

W?odi - za ciosem oddanym id?, za ziomkiem n?kanym id?
Za skr?tem odpalonym id?, za rapem niedocenionym zawsze id?
Za hajsem zarobionym id?, za mym stylem uproszczonym id?
Za kierunkiem obranym id?, jeba? policj? - za tym id?
Skazany na banicj? - dalej id?, mi?o?? zdrowa, za tym id?
Produkcja nowa - z tym id?, W?odi, Morwa - z nimi id?
Rap mnie porwa?, z tym id?, dalej id?

Jest jak jest, ale czasem trzeba wybiec my?l? w przysz?o??
Która przecie? bywa mglist?, ale nic to, id? za ciosem tak
Aby szlak, który teraz przecierasz, sta? si? drog? dla tych
Których chcia?by? wspiera?, chocia? ja od zera zaczyna?em
Prawie nie dzia?a?em tylko w swojej sprawie, mam nadziej?
?e to co teraz robi? pozostawi? po sobie, i w ten sposób pomog?
Obra? drog? tym, którzy przyjd? po mnie

Pozytywny aspekt, to nie stek bzdur, wywodz?cy si? z ?ycia nurt
Na przekór zdrowemu rozs?dkowi, ?wiat zawi?ci, ka?dy si? w nim gubi
Trzeba tak ?y?, ?eby si? nie pogubi?, i kto to mówi, ten cz?owiek marny
W urojeniach pogr??ony, musi atakowa?, by samemu nie by? zniszczonym
Skurwysyn, nie mia? szcz??cia - jest niedorajd? sp?odzonym, wkurwionym
W swym ?wiecie drzemie, u?wiadamia sobie czarn? chemi?, która parzy
Jak podniebienie, ukryte wyobra?enie, to szok w bani, ukszta?towany
Z?udzeniami, odrzucone ze spo?ecze?stwa marne cz?stki, obecna
Cywilizacja to walcz?ce jednostki, w?adza to ?ar?acz, a to ma?e k?ski
Ty wyci?gnij wnioski, ty wyci?gnij wnioski, XXI wiek jest globalnym
Losem, a ty ruszaj ch?opaku, ruszaj za swym ciosem

Ten docenia, któremu kolejne minuty uciekaj? jak przez palce
Od zarania dziejów cz?owiek z czasem w nierównej walce umieszczony
Wypocz?ty czy zm?czony, sam na siebie zdany, bo wymierzony cios
Niespodziewany, ostateczny nie zawsze, lecz bolesny - to ?ywot doczesny
Czy trwasz w przygn?bieniu, czy w euforii, w doborze odpowiedniej
Trajektorii, ja pod??am za serca g?osem, dok?adnie tak, by wymin?? si?
Z rozg?osem, by wymin?? si? z rozg?osem