NIE PAMI?TAM JAK NA IMI? MIA?, ALE BÓG
TAK CHCIA? ?E MU TALENT DA?, ON GO ZNA?
ALE NIE BA?, O TO ?EBY SI? ROZWIJA?
NO BO PO CO, LOS MU SPRZYJA?
OT CO, CHUJ W TO WBIJA?, CHOCIA? NOC?
JEGO RODZIC TYRA?, ?EBY DA? MU MO?LIWO?CI
I EDUKACJ? DO ROZWIJANIA ZDOLNO?CI, BY
POTEM PRAC? DA? MU W PRZYSZ?O?CI, ON
JAK PO Z?O?CI WYBRA? INNE PRZYJEMNO?CI
STRACI? SZANS?, PRZESTA? LICZY? SI? Z HAJSEM
A TE FINANSE, NA NAUK? PRZEZNACZONE
POSZ?Y W INN? STRON? - AMFETAMINA, TAK
ZACZYNA?, POTEM MORFINA I HEROINA, WI?CEJ
NIE CHC? JU? WSPOMINA?, BO TO ?A?OSNE
I DLA NIEGO WSTYD, JAK WYGL?DA? JEGO BYT
ZAKO?CZENIE BY?O PROSTE - SI? DOCZEKA?
KTO? GO WIDZIA? NA DWORCU - WRAK CZ?OWIEKA
CO UCIEKA PRZED W?ASNYM CIENIEM I SUMIENIEM
CO DALEJ SI? Z NIM STA?O NIE WIEM I NIE CHC?
WIEDZIE?, PRZEZ TO TYLKO CHC? POWIEDZIE?
?E TEN KTO GRZESZY Z CA?? PEWNO?CI? PONIESIE
KAR?, JAK NIE DOCENIA TAKIEJ RZECZY AK? JEST
TALENT, RUJNUJ?C SWOJE ?YCIE, ZAMIAST SI? CIESZY?
TYM NAJPI?KNIEJSZYM OD BOGA DAREM
ref.
SK?D WIESZ CZY DZISIAJ NIE MIN??E? SI? Z POWO?ANIEM
gyvenime startuojam ish skirtingu poziciju
kas po flagmano veliava,kas opozicijoj
kazhkas avangarde,kazhkas ariergarde
machiau kaip garbintus vakar, shiandien sparde
vieni jau gimsta turtingi ar talentingi
ir sudega,nes daro mazhiau nei tingi
kiti gi,prakaito dozem kelia lygi
sukande dantis deda plyta po plytos
rytojaus rytas parodys kas dabar valdo
zhodzhiai pigus ir mire jei tai tik kalbos
pilkos spalvos,sutryptu veliavu spalvos
rytas parodys kas liks ishkeles galvas
teisybe,lygybe-utopines savokos
gyvenimas nepakenchia kai niekinamos jo pamokos
tau sako-pasek ,tada ir pjausi
viskas paprasta,kiek duosi tiek ir gausi
kiekvienam savo shansassukalti sau stoga
eik savo keliu net jei kitiems tai kelia tik juoka
zhinai,gerimo skonis priklauso ne nuo stiklines
tikiu, jei tikrai noresi- juoksies paskutinis...
rEF.
SK?D WIESZ CZY DZISIAJ NIE MIN??E? SI? Z POWO?ANIEM
CZY MO?E JESTE? W GRONIE TYCH, KTÓRZY SWÓJ TALENT
JU? ODNALE?LI WCZORAJ, NIE ZACZ??E? SZUKA? JESZCZE
NAJWY?SZA NA TO PORA
TALENT JEST JAK NIEOSZLIFOWANY DIAMENT, POWAGA
Z BIEGIEM CZASU DOPRACOWANIA WYMAGA, NIECH ODWAGA
TO B?DZIE TWOJA PRZEWAGA, W TYM S?K BY POKONA?
W SOBIE L?K PRZED NIEZNANYM, CZYM? POWSZECHNIE
NIEDOCENIANYM, KRYTYKOWANYM, TYM SI? NIE SUGERUJ
G?OSEM SERCA SI? KIERUJ, NIE ZWA?AJ?C NA TO, CO MY?L?
O TYM INNI, W KO?CU NIE S? NA TYLE SILNI BY CI? ZNIECH?CI?
DLA SPRAWY WARTO CZASEM SI? PO?WI?CI?, JAKI? NUMER
WYKR?CI?, ALE TO JU? INNY ROZDZIA?, TERAZ PODROZDZIA?
NIE PAMI?TAM GO Z IMIENIA, NAWET Z JAPY, TYLKO TYLE, ?E
ZAWSZE DOSTAWA? OCH?APY, TAM GDZIE ULICZNY BRUK
WYCHOWANY ISTNY SAMOUK, CZEGO SI? NIE DOTKN??
W MIG ZAMIENIA? W MAJSTERSZTYK, TEN TO DOPIERO MIA?
DRYG, DO WSZYSTKIEGO SMYKA?K?, SKO?CZY? JEDNAK NA
ROBIENIU BRYK, CI?GN?? TAK WA?EK ZA WA?KIEM
CA?KIEM MU TO SZ?O DO PEWNEGO DNIA, A? WSZYSTKO NA
JAW WYSZ?O, MATKA PRÓBOWA?A GO OD TEGO ODWIE??
T?UMACZ?C, ?E JU? D?U?EJ NIE MO?E TEGO ZNIE??, MÓG?
SOBIE PODAROWA?, BIEDA PRZECIE? PRZESTA?A ICH GNIE??
ON JEDNAK POKUSI? SI? NA WI?CEJ, PRZY CZYM R?CE KRWI?
SOBIE ZBRUKA?, MUKA, NA ROBOCIE TYP GO PRZYLUKA?
BY? ZBYT PEWNY SIEBIE I NA TYM SI? OSZUKAL, TERAZ GIBA
KAR? ODBYWA, MO?E I JEST MU TO WSZYSKO RYBA, MO?E I NIE
MY?L?, ?E PR?DZEJ Z?UDZE? SI? WYZBYWA, W KO?CU
NAUCZK? DOSTA?, TALENT JEDNAK POZOSTA?, CZY GO JESZCZE
SPO?YTKUJE? PEWNIE TAK, JE?LI NA NOWO SPRÓBUJE NA
WOLNO?CI, WYKORZYSTA SWOJE ZDOLNO?CI, BY?O BY SZKODA
ZMARNOWA? TE UMIEJ?TNO?CI
By osi?gn?? cel dok?adamy stara?
To co daje nam si?? to wiara
Nie jeste?my sami, z nami jest ludzi chmara
W nas wszystkich drzemie tu wiara
Rzeczywisto?? wcale nie musi by? szara
Potrzebna jest nam tylko wiara
W siebie, w ciebie, w ka?dego z nas naraz
Wiara, wiara i jeszcze raz wiara
Uwierzy?em w siebie to da?o wymierny efekt
bywa?o nieciekawie, ale dzisiaj jest w dech?
W moim ?yciu wiara odbi?a si? echem
bez niej nie by?bym tym samym cz?owiekiem
Uwierzy?em, ?e mog? si? na to zdoby?
i jeszcze w tym ?yciu co? ze sob? zrobi?
Zrobi?em to i owo i mog? si? za?o?y?
?e to jeszcze nie ostatnie s?owo wystarczy si? przy?o?y?
Wiem efekty zrodz? si? same
nadwy?ka wiary w siebie, tak to by?o nam dane
Mieli?my plany i mieli?my marzenia
i nie zdo?a?y nas z?ama? ?adne chwile zw?tpienia
Nie straci?em wiary w ludzi, cho? kilku z nich
chcia?o zrobi? wszystko bym znienawidzi? ich
Dzisiaj stoj? obok tych których jestem pewien
Ziomek ty wierzysz we mnie, ja wierz? w ciebie
By osi?gn?? cel dok?adamy stara?
To co daje nam si?? to wiara
Nie jeste?my sami, z nami jest ludzi chmara
W nas wszystkich drzemie tu wiara
Rzeczywisto?? wcale nie musi by? szara
Potrzebna jest nam tylko wiara
W siebie, w ciebie, w ka?dego z nas naraz
Wiara, wiara i jeszcze raz wiara
Ka?dy cz?owiek nosi w sobie drogocenny szmaragd
to wiara, która nie pozwala si? za?ama?
pomaga przetrwa? chwil? zw?tpienia
i trzyma nas z dala od cienia przera?enia
Moja wiara pozwala stawia? na rap i na sport w Polsce
cho? na razie ledwo wi??e koniec z ko?cem
Szczerze wierz? w to, ?e kiedy? b?dzie dobrze
je?li wytrwam w obranej drodze post?pi? m?drze
Bia?a chor?giew to nie w moim stylu
musz? walczy? o marzenia by nie sko?czy? jak tylu debilów
zostali z ty?u bo stracili wiar?
za kar? pogr??eni w codzienno?ci szarej
Ja id? dalej i nie patrz? przez rami?
nie dla mnie stanie i chlanie pod sklepem czy w bramie
Kolejne nagranie z wiar? powstaje na Mor W.?.
Wylewam fundament pod pokój z widokiem na wojn?
By osi?gn?? cel dok?adamy stara?
To co daje nam si?? to wiara
Nie jeste?my sami, z nami jest ludzi chmara
W nas wszystkich drzemie tu wiara
Rzeczywisto?? wcale nie musi by? szara
Potrzebna jest nam tylko wiara
W siebie, w ciebie, w ka?dego z nas naraz
Wiara, wiara i jeszcze raz wiara
Moja wiara t?umaczy znaczenie tych wersów
dla mnie jest nieodzowna w ?wiecie pe?nym nonsensów
o?wietla jasno cel mojego istnienia
Dzi? wiem jedno, nie przegoni? w?asnego cienia
Nawet na moment nie chc? straci? w ?adnym wypadku
w to ?e uwierzy?em w mi?o?? nie jest dzie?em przypadku
Z wiar? pod r?k? wci?? po ?ycia stronie
ja wierz? w swój pocz?tek tak jak wierz? w koniec
Wierz? we wszystko co mnie otacza
tylko czasami rzeczywisto?? potrafi przyt?acza?
Wci?? si? staram by ta wiara nie zgas?a w jednej chwili
bo widzia?em ju? wielu co tak po prostu zw?tpili
Ja mam si?? wierzy?, to jest moj? podpor?
Wszystkie pora?ki przyjmuj? z pokor?
Dla mnie wiara i nadzieja zawsze s? na pierwszym planie
tego nie zmieni? i tak ju? pozostanie
Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu
Od s?ów si? zaczyna, ko?czy si? na czynach
Widz? to, jak ?wietnie sobie poczynasz
Masz prezencj?, styl, szyk, tym mnie zaginasz
Jak swe biodra wyginasz, prawdziwa z ciebie dziewczyna
Rewelacja, tylko z tob? prokreacja
Dobrze znana nam kondygnacja - apartament
Nie tylko tam poznaje twój temperament
Razem zamieciemy ca?y ten zam?t, codzienno?ci ob??d
Tu ludzi sp?d, ju? nas tu nie ma
Mów do mnie jeszcze, ja w s?uch si? zamieniam
Ty? mój emblemat, ?adna nie dorównuje ci kroku
Tylko dla mnie b?ysk w twoim oku
Twego widoku z oczu, bardzo nie chcia?bym straci?
Zbyt wiele dla mnie znaczy, razem w sile
Za te wszystkie sp?dzone chwile, przed nami jeszcze tyle
Doznania, których nic nie przys?ania
Ty? obiektem mego zami?owania
Ty? obiektem mego po??dania
Twój zachrypni?ty g?os, cera, w?osy
Razem wdamy si? wniebog?osy
Czujesz to? bo ja znowu czuj? niedosyt
Bez cukru, na twej twarzy troch? pudru
?aden ostry makija?, w lusterku si? odbijasz
Oko mnie posy?asz, to mi?o?? jednym s?owem
Sprawy uczuciowe, nie czynno?ci rutynowe, nie
Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu
Mów do mnie wi?cej, ci?gle mi ma?o
Niech mówi? twoje usta, niech mówi twoje cia?o
Niech twoje r?ce mnie dotykaj? cz??ciej
A twoje szcz??cie niech b?dzie moim szcz??ciem
Bo tam gdzie moje serce znalaz?a? swoje miejsce
Z tob? je dziel? i to jest najpi?kniejsze
Moja wybranko ty dobrze wiesz, ?e ??cz? nas wspólne cele
Jeste? kochank? moj? i moim przyjacielem
Mojego ?ycia sensem, nerwy ukoi? umiesz najprostszym gestem
Nie szukasz we mnie kogo? kim nie jestem
Przy tobie czuj? b?ogo?? gdy ciep?e s?owa szepczesz
Mów do mnie wi?cej, mów do mnie jeszcze
Jak d?ugo ci? nie s?ysz? czuj?, ?e t?skni?
Chc? ?eby? by?a bli?ej, chc? ?eby? czu?a dreszcze
Gdy twoj? skór? pieszcz? pi?kn? i g?adk?
Chc? ?eby? by?a matk? dla dzieci naszych
I cho? czasami nie jest nam ?atwo wierz?, ?e b?dzie lepiej
Sama zobaczysz i b??dy mi wybaczysz
A ja wybacz? tobie, bo wiem, ?e przeznaczeni jeste?my tylko sobie
Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu
Mów do mnie mów, ja zamieniam si? w s?uch
Skarbie mój, potok twych s?ów to na serce miód
Plus twoja mimika i g?osu tempr
Wtem przenika nas emocji dreszcz
Jeste?my razem, atmosfera wre
?egnamy zgie?k, przemija stres
A mi?dzy nami bezkres mi?o?ci, pe?nej wspó?czu?
Pragn? us?ysze? o ka?dym z twych uczu?
Tak o rado?ci jak i o smutku, kotku masz sekret
Powiesz go szeptem, mów do mnie z pasj?
Mów do mnie jeszcze, mów do mnie wiecznie
Mów do mnie czule, podziel si? szcz??ciem
Podziel si? bólem, kto jak kto, ale ja ci? zrozumiem
Wezm? za r?k? i czule przytul?, wspólnie zabijemy g?uch? cisz?
Jestem tu, jak mog? najbli?ej, chce ci? us?ysze?
Mów do mnie mów, pomimo i? ?wietnie rozumiemy si? bez s?ów
Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)
Mów do mnie jeszcze i znów
Je?li tylko zechcesz ja dla ciebie jestem tu
Mów do mnie jeszcze mów
Wci?? bez ko?ca mog? s?ucha? twoich s?ów (w?a?nie tak)