Nie jeste?my jednymi z tych, dla których 

Posiadanie ich si?ga najwy?szej ceny
Potrafimy cieszy? si? z nich
Jednak zazwyczaj przez nie s? same problemy

Nie jeste?my jednymi z tych, dla których
Posiadanie ich ma znaczenie kluczowe
Jaka praca taka p?aca
Zarobki przecie? musz? by? dochodowe

?mieszne pieni?dze, a na nich widniej?ce postacie
?miej? si? z nas, prosto w twarz - ludzie, co wy wyprawiacie
Na naszym punkcie si? og?upiacie
Za zwyk?y papier z wodnym znakiem si? zabijacie
Ju? w przedbiegach, bo któ? o nie nie zabiega
Inaczej si? nie da, nikomu przecie? nie u?miecha si? bieda
Na tym to polega, ile razy ju? to przerabia?em
Na w?asne ?yczenie pakujemy si? w t? kaba??
Za stosowne uzna?em mie? do nich du?y dystans
Nie da? si? omota? nomina?om
Hajs, bo tak go nazwano potocznie
Zrobisz wszystko, by niezw?ocznie mie? go jak lodu
Im wi?cej b?dziesz go mia?, tym szybciej b?dzie topnie?
Co ci si? marzy? z?ote tryby? Karaiby?
Tylko za szybko si? nie podnie?
Standard ?ycia ka?dy chce podnie?? przecie?
Nie nale?y to do twoich zmartwie?, cz?owiek, to si? ciesz
Nie wszyscy mieli tyle szcz??cia, zobacz
Ilu takich co nie ma zaj?cia - los potraktowa? ich srodze
Daleko im od sowitych wynagrodze?
Je?li w ogóle kiedykolwiek zaznaj? ich smaku
Dla nas Polaków to pieprzony standard
Jedni drugim zazdroszcz? no i robi si? bardach
Dobry dla naiwniaków, którzy licz? na to, ?e ich spotka
Wygrana dziesi?? bania w lotka
Nie jeste?my jednymi z tych, dla których
Posiadanie ich si?ga najwy?szej ceny
Potrafimy cieszy? si? z nich
Jednak zazwyczaj przez nie s? same problemy

Nie jeste?my jednymi z tych, dla których
Posiadanie ich si?ga najwy?szej ceny
Potrafimy cieszy? si? z nich
Jednak zazwyczaj przez nie s? same problemy

Nie jeste?my jednymi z tych, dla których
Posiadanie ich ma znaczenie kluczowe
Jaka praca taka p?aca
Zarobki przecie? musz? by? dochodowe

?mieszne pieni?dze, a na nich widniej?ce postacie
?miej? si? z nas, prosto w twarz - ludzie, co wy wyprawiacie
Na naszym punkcie si? og?upiacie
Za zwyk?y papier z wodnym znakiem si? zabijacie
Ju? w przedbiegach, bo któ? o nie nie zabiega
Inaczej si? nie da, nikomu przecie? nie u?miecha si? bieda
Na tym to polega, ile razy ju? to przerabia?em
Na w?asne ?yczenie pakujemy si? w t? kaba??
Za stosowne uzna?em mie? do nich du?y dystans
Nie da? si? omota? nomina?om
Hajs, bo tak go nazwano potocznie
Zrobisz wszystko, by niezw?ocznie mie? go jak lodu
Im wi?cej b?dziesz go mia?, tym szybciej b?dzie topnie?
Co ci si? marzy? z?ote tryby? Karaiby?
Tylko za szybko si? nie podnie?
Standard ?ycia ka?dy chce podnie?? przecie?
Nie nale?y to do twoich zmartwie?, cz?owiek, to si? ciesz
Nie wszyscy mieli tyle szcz??cia, zobacz
Ilu takich co nie ma zaj?cia - los potraktowa? ich srodze
Daleko im od sowitych wynagrodze?
Je?li w ogóle kiedykolwiek zaznaj? ich smaku
Dla nas Polaków to pieprzony standard
Jedni drugim zazdroszcz? no i robi si? bardach
Dobry dla naiwniaków, którzy licz? na to, ?e ich spotka
Wygrana dziesi?? bania w lotka

Cieszysz si?? Hajs masz?
Czy jeste? z tych którzy z tego drwi?
Jednego dnia trzydzie?ci srebrników
Sp?yn??o krwi? i tak to si? zacz??o
K?opoty i pieni?dze, niewa?ne w jakiej kolejno?ci
Zacz?? si? nieustaj?cy po?cig wymys? ludzko?ci
Pierwotnie znany jako handel wymienny
Przez tysi?ce lat w skutkach okaza? si? brzemienny
Cz?owiek stworzy? pieni?dz, pieni?dz stworzy? przemys? wojenny
Niegdy? mia? mu s?u?y?, ale szybko zacz?? harmoni? ?wiata burzy?
Wkrótce upad?y ostatnie bastiony moralno?ci i kryteria ustanowi?y nowe imperia
W ich mniemaniu nowy ?ad i porz?dek
Tak do dzi? dobrej nadziei zosta? tylko ju? przyl?dek
Zdrowy rozs?dek zast?pi? wy?cig zbroje?
Od pokole? do pokole?, ?yciowych fortun
Wieczni ?owcy, przez to pokój jest nam obcy
I co chwila pal? si? gdzie? nowe znicze
Faktem sta?y si? ju? czasy niewolnicze
Kryzysy i porwania, zabójstwa na zlecenia, umys?owe zniewolenia
Bo hazard te? kusi, czy tak by? musi?
A na biurkach ju? nowe zarz?dzenia
Nast?pne zwolnienia nast?pi? od pó?rocza
Starszych zast?pi ta?sza si?a robocza
Masowy przekaz te? chce mie? tu swoje ma?e patio
Fortun? przecie? mo?esz zbi? w teleaudio
Albo w radio, wystarczy SMS, przecie? w?a?nie tego chcesz
Korporacje, wielkie korupcje, ha?b? okry?y rz?dow? instytucj?
Afera za afer?, a przed kamer? rzecznicy si? pucuj?, sto?ki tylko si? tasuj?
Psuj? nastrój wi?kszo?ci spo?ecze?stwa
To s? przekle?stwa naszej cywilizacji
?wiat hajsu wed?ug w?asnej interpretacji
Ile mo?esz go zmie?ci??

Nie jeste?my jednymi z tych, dla których
Posiadanie ich si?ga najwy?szej ceny
Potrafimy cieszy? si? z nich
Jednak zazwyczaj przez nie s? same problemy

Nie jeste?my jednymi z tych, dla których
Posiadanie ich ma znaczenie kluczowe
Jaka praca taka p?aca
Zarobki przecie? musz? by? dochodowe

?mieszne pieni?dze, a na nich widniej?ce podobizny
?miej? si? z nas, prosto w twarz, ca?y czas
Królowie naszej ojczyzny, za któr? kiedy? walczyli
A dzisiaj walka o nich si? toczy, ci którzy w?adz? dzier?yli
Teraz zdobi? banknoty, w imi? jakiej kpiny
Przez swoje drukowane oczy, widz? obrazy
Zawi?ci i g?upoty, tych, którzy zamiast swoim idea?om
Oddaj? cze?? wszelakim nomina?om
Bo przecie? ile by? nie mia? i tak jest ci?gle za ma?o do tego stopnia
?e jeden cz?owiek ?pi na pieni?dzach, a z g?odu zdycha ca?a Etiopia
Przecie? to utopia, i gdzie w tym wszystkim sens
Im przyda? by si? chocia? ma?y k?s z fortuny jego
A on za ?ycia swego i tak nie zd??y wyda? tego, co nagromadzi?
Nic na to nie poradzisz, to pieni?dz ?wiatem rz?dzi
A ty nie mo?esz go odtr?ci?, musisz by? lepszy
Nie pozwól mu si? z ciebie ?mia?, to ty si? ?miej pierwszy


Wci?? idzie po kosztach i nie da si? temu sprosta?

Masz kabon?, z któr? w ko?cu musisz si? rozsta?
W zamian wiele mo?esz dosta?, transakcja
Znaczy si? wymiana, jak najbardziej jest wskazana
Przez nas dokonywana i przez nas planowana
Flota wydana, nie po raz pierwszy i ostatni
Znowu posz?o po kosztach, s? zarobieni i stratni
Raz spadek, raz przyrost, bywa, ?e oszacowany
Na wyrost, najwa?niejsze, ?e to wzrost, zarobek
Który ?atwo przyszed? i tak samo ?atwo poszed?
Dalej w obieg, nie jestem w stanie temu zapobiec

Pieni?dz - rzecz nabyta, nikt nie pyta, za czyje
Do lokalu wbita, dzisiaj ty, jutro ja i jeste?my kwita
Wspólnota na stritach, kto nie zrozumie tego
Dla niego gest Kozakiewicza, rada dla dorobkiewicza
Co flot? przelicza, trzeba umie? dawa?, nie tylko
Po?ycza?, ja si? nie ograniczam, je?li kasa jest rozbita
To zostaw i pami?taj posz?o po kosztach

Pazera i chciwiec - rzecz niewybaczalna, dla kaftanów
Norma, dla nas awykonalna, ocena ziomka wieczne
Po stanie pesos, nie wa?ne czy ?yjesz z pe?n?, czy z pust?
Kies?, dla krymków, u których liczy si? tylko kabona
Witka tych ch?opaczyn by?a, jest i b?dzie spalona
Patrz - koszta istotniejsze, ni? w blokowej szczerbie strona
Hajs niezb?dny, jak schabowi koks, ten paradoks
W twej kieszeni osobowo?ci ci nie zmieni, zastanów si?
Rozumiesz? To przecie? jest banalne, to nie ?wiaty
Wirtualne, tylko ?ycie, gdzie za przypa? p?a? sowicie
S?ów nie w papierkach, lecz w czynach pokrycie
Liczne wpadki, krwawe jatki, wci?? nowe upadki
Nie licz?c si? ze strat?, rozumujesz jak amator, pieni?dz
To kreator ca?ej rzeczywisto?ci, odziera ludzki umys?
Ja pirania do ko?ci

Posz?o po kosztach, to numer o hajsie
Do którego wydania powód zawsze si? znajdzie
Pieni??nego obrotu, nie jest w stanie
Zatrzyma? ?adne antidotum

Wydatek by? zupe?nie nieplanowany, znów posz?o po kosztach
I jestem sp?ukany, otwieram oczy znajome cztery ?ciany
Ze snu wyrwany, skacowany, wkurwione przebudzenie
W kiermanie zosta? tylko pet po?amany, to nie przywidzenie
Szybki powrót do rzeczywisto?ci, jak po utracie przytomno?ci
Gwoli ?cis?o?ci jeszcze wczoraj niez?a najeba
Jak przyjdzie na to czas odreagowa? trzeba, nawet gdy
Si? nie przelewa, wiadomo hajs nie spada z nieba
Jak manna, pora poranna, od mamony kwarantanna
Posz?o po kosztach, a ci?nienie wzrasta

Ca?kiem niez?y hajs zarobiony na szybkiego, kiedy trzeba
Nawi?zuj? do sposobu sprawdzonego, niejednokrotnie
Posz?o po kosztach, istotnie, to nie tak, ?e dzieje si? to
Bezpowrotnie, wr?cz odwrotnie, odk?d pami?tam
Jak ?yj?, ?ycie wci?? po kieszeni bije, raz za swoje
Raz za czyje?, po?yjesz - zobaczysz
Jak szybko i na co je przeznaczysz

W to, ?e posz?o po kosztach, ?aden z nas nie watpi
Bo pr?dzej, czy pó?niej i tak musi to nast?pi?
Nie wiedza o tym tylko ludzie sk?pi, ?e dobrej kol?dy
Nie da niczym si? zast?pi?, nawet je?li mo?na
Przez to popa?? z prawem w konflikt, najwa?niejszy
Jest profit - potencjalne, nie koniecznie materialne
Korzy?ci, jakby? nie by? zarobiony - kiermany zczy?cisz
Szybciej ni? my?lisz, je?li okoliczno?? sprzyja
Chuj w to wbijam, ze flota r?ki si? nie trzyma