?wiat nadaje S.O.S. ca?y czas
?wiat nadaje S.O.S., ale kogo to obchodzi, kogo
wysy?a sygna? z ratunkowej ?odzi
po?rodku sztormu ?wiat?o ju? zanika
p?ynie na o?lep, bez kursu i sternika
?wiat nadaje S.O.S., ale bez odzewu
wszystkie kataklizmy to forma gniewu
wszystko si? spe?nia tak jak przepowiednia
wszystko to d??y tylko ku jednemu
trz?sienia ziemi, tsunami i powodzie
dzisiaj w przyrodzie nic nie stoi na przeszkodzie, nic
zbezczeszczonej i zanieczyszczonej
strach pomy?le? co jeszcze by? mo?e
w takim tempie b?dzie coraz gorzej
nie bez przyczyny cz?owiek p?aci za swe czyny
teraz wida? zniszczenia ogrom
do tego wojny, kolejny pogrom
trzeci ?wiat, z g?odu dogorywa
planeta Ziemia, tu wszystko si? rozgrywa
czas up?ywa, sko?czy? si? ju? kredyt
armageddon jest blisko, pytanie tylko kiedy
?wiat wo?a S.O.S., co b?dzie dalej nie wiadomo
?wiat wo?a S.O.S., za nasze b??dy p?aci s?ono
?wiat wo?a S.O.S., on krzyczy o pomoc
ale ma?o kto go s?yszy i dostaje ?omot
?wiat wo?a S.O.S., a cz?owiek na to pozwala
?wiat wo?a S.O.S., ci?gle ro?nie potrzeb skala
?wiat wo?a S.O.S., on bije na alarm
XXI wiek, zabójcza fala
?wiat wo?a o pomoc, to ju? ostatni dzwonek
co na to w przysz?o?ci powie twój potomek
takie gadanie, nie mój problem, takie czasy
zanieczyszczone morza, rzeki, lasy
cz?owiek jak paso?yt dobra? si? do z?o?y
wszystko wysysa lecz od siebie nie do?o?y
?wiat p?ka w szwach cho? na pozór jest spokojnie
nie chcia?by? chyba krajobrazów po wojnie
jeszcze mamy czas by nie podnosi? si? z gruzów
matka natura nie lubi intruzów
teorie naukowe, ka?dy z nich ma racj?
co wtedy gdy zawiod? kalkulacje
?wiat bije na alarm, bo takie s? realia
z nik?d si? nie bior? w pogodzie anomalia
nowe tysi?clecie, jeszcze wszystko przed nami
wszyscy b?dziemy mie? tak jak o to zadbamy
?wiat wo?a S.O.S., co b?dzie dalej nie wiadomo
?wiat wo?a S.O.S., za nasze b??dy p?aci s?ono
?wiat wo?a S.O.S., on krzyczy o pomoc
ale ma?o kto go s?yszy i dostaje ?omot
?wiat wo?a S.O.S., a cz?owiek na to pozwala
?wiat wo?a S.O.S., ci?gle ro?nie potrzeb skala
?wiat wo?a S.O.S., on bije na alarm
XXI wiek, zabójcza fala
Rozdzia? pierwszy ju? sko?czony, pora na nowy
Trzeba spojrze? na to wszystko z innej strony - punkt widzenia zdrowy
Jestem zadowolony z tego co zrobi?em i nie ma mowy
?ebym na tym mia? poprzesta?, jutro te? jest dzie?
Trzeba to wykorzysta? i go nie przespa?, trzeba szanowa?
Chwil? ka?d?, minut? i godzin?, lecz tak?e rzecz? wa?n?
Dla ka?dego z nas jest odpoczynek
A jutro te? jest dzie? na nowe poczynania
Hasta manana wi?c - czyli do rana i z ka?dym dniem
Taki mam zamiar, kawa?ki nowe zapocz?tkowane
Przez to nagranie, ?e b?dzie dobrze wiem
Z pomoc? Boga na nogi jutro stan?, tak mi pisane jest
Tak mi pisane
Dzie? po dniu bezustannie czas leci do przodu
Nie bez powodu na obszarze ca?ego globu
To nieodzowne jak fakt, ?e to ziemia kr??y wokó? s?o?ca
Teoria tak g?osi do ko?ca, równocze?nie wokó? w?asnej osi
Ka?dy obrót przynosi kolejny dzie?, po cz??ci troch? uniesie?
Goryczy jak b?dzie tym razem to si? zobaczy
Ju? w niedalekiej przysz?o?ci, jedno drugiego nie wyklucza
To co nas dotyczy w pe?ni, do g??bi porusza
Przypadkiem niczyjej prywatno?ci nie narusza
Pr?dzej do my?lenia zmusza rzecz oczywista
Teraz cia?o i dusza, sfera odczu? osobista
Co przeze mnie przemawia, to przejrzysta forma sformu?owa?
Naszych zachowa? bynajmniej, to przejaw jakiej? apatii
Ten stan niczego nie za?atwi, wr?cz pogorszy
Jeszcze czyj?? sytuacj?, mnie to ju? nie wzruszy
Jakbym mia? ma?o w?asnych zmartwie?
Jutro te? jest dzie?, to jeszcze nie ostatnie s?owo
Tak wiele uzasadnie?, zawsze mo?esz na nowo zastanowi? si? nad sob?
Zawsze mo?esz na nowo zastanowi? si? nad sob?
Ref.
Jak kto woli, jak kto lubi, jutro te? jest dzie?, tak si? mówi
Ju? dawno nauczy?em si?, ?e po?piech gubi, tak samo jak lenistwo
Rozdzia? sko?czony - te s?owa mówi? wszystko
Nie ma dnia bez spi??, zawsze gdy jest z mojej strony ch??
Wszystko na przekór idzie, czasami my?l?, ?e na moj? g?ow?
Rozpocz?li polowanie ?owcy g?ów, skalpów ?owcy
Cz?sto obcy szybciej ci pomo?e ni? kolega, Bo?e czemu ?ycie
Jest no?em na gardle, nie wszystko jest banalne, barwne, pi?kne
Jutro kolejne 24 wi?c zdejmij z szyi p?tle, bo z kolejnym ?witem
Masz szanse nast?pne, kolejne godziny by osi?gn?? cel
Przezwyci??y? wrogów kpiny, jeba? drwiny
W ko?cu na b??dach tak?e si? uczymy, czasami jest odwrotnie
Jak sobie ?yczymy, przez sen nowy nap?yw adrenaliny
Regeneracja, przyp?yw mocy, dlatego w nocy mog?
Zapa?? w g??boki i spokojny sen, przecie? wiem
W ko?cu jutro te? jest dzie?
Nim zamkn??em oczy na koniec nast?pnego z d?ugich dni
Ten znów u?wiadomi? mi nowe spostrze?enia
Cho? zm?czony umys? chce wytchnienia, przywo?uje
Zdarze? seri?, od rana membrana napierdala
Basem katowana, nagrywka zapisana, ful baterie
Do??cza na muzyczne peryferie, ju? wiesz jak ?yjesz
Wstajesz, najpierw co? zaszamiesz, potem si? wybijesz w mig
Czasu na styk, na drog? kawoszczaka ?yk
Twoich spraw nie dopilnuje nikt, lepiej ni? ty sam
Nie chc? przeoczy? tego, co do wieczora zrobi? mam
To wiem na pewno czysty doping a najlepsze jeszcze jest przede mn?
Ref.